Patriota idiota
Sierpień 1, 2011
Dzisiaj kolejny dzień kiedy widać kto jest prawdziwym polakiem a kto parszywym niemcem z polskimi dokumentami. Łatwo poznać, kiedy polaka rozpiera duma z dzisiejszej rocznicy i heroicznej walki o warszawę. Prawdziwy polak w tym dniu oddaje tym ludziom hołd za ich patriotyzm i geniusz militarny, że nie wspomnę o gotowości do poświęceń. A co robi parszywy niemiec ? Stoi i łapie się za głowę, bo te brednie we łbie się nie mieszczą.
Od kiedy pamiętam to w szkole wpajano mi prosty model tego jak wygląda patriota – trup w bezsensownej walce. Praktycznie jest to model który prezentuje nam każda lektura patriotyczna, od chłopców z placu broni (całość bredni) zaczynając a na panu tadziu kończąc (chociażby obrona zamku przed ruskimi). Nie ma co się w takim układzie dziwić że później mamy powstania w efekcie których ginie ponad 150,000 ludności cywilnej a my tą masakrę (słowa sikorskiego jakoby to była katastrofa uważam za śmieszne, tutaj nie przeważył przypadek a po prostu durnota dowódców powstania [a co za tym idzie debili którzy durni słuchają]) nazywamy narodową dumą.
Może po kolei, czym było powstanie. Powstanie było podniesieniem się AK (armia krajowa) w sierpniu 1944 której celem było pokonanie garnizonu niemieckiego stacjonującego w Warszawie i w efekcie pokazanie nadciągającej armii sowieckiej (która głosiła że idzie polskę wyzwalać) że “MY TU STOIMY I WYZWOLIMY SIĘ SAMI”. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt że liczby były przeciwko powstaniu od samego początku. Kontyngent niemiecki stacjonujący liczył około 20,000 regularnego, dobrze uzbrojonego wojska i kilka oddziałów czołgów, wozów pancernych i artylerii, gdzie całkowita liczba AK to niespełna 30,000-40,000 kiepsko uzbrojonej i wyszkolonej piechoty, ledwo kilka wozów bojowych i sztuk broni ciężkiej a ich jedyna przewaga (zaskoczenie) została rozwalona w drobny mak przez ich własne dowództwo (w wielu punktach, zaczynając od zaczęcia powstania o godzinie 17 zamiast od nocnych działań gdzie przewaga sprzętu miała by dużo mniejsze znaczenie). Taktycznie rzecz biorąc, wygrać szans nie mieli.
A strategicznie na to patrząc ? Warszawa nie stanowiła miasta strategicznego a garnizon warszawski nie stanowił armii odwodowej także nawet odbicie warszawy nie miałoby wpływu na teatr wojenny (jedyne co by spowodowało to albo wysłanie kontyngentu do odbicia ponownego warszawy lub nasłanie lotnictwa z misją “zrównać wszystko z glebą”) w europie. Jest to ważna rzecz to zrozumienia, bo jest to niezbędnym składnikiem do zrozumienia że nikomu tak naprawdę na odbiciu warszawy nie zależało. A już zwłaszcza Stalinowi na pomoc którego pomoc spora ilość powstańców ponoć liczyła. Wyjaśnijcie mi, jak trzeba być głupim żeby uwierzyć w brednie o tym że Stalin w postaniu pomoże ?
Cel Stalina był jasny – rozwinąć wschodnią strefę wpływów co pokazał w wielu wypadkach (dla przykładu odmawiając otwarcia drugiej linii frontu na wschodzie teatru europejskiego). I mimo tego, dowódcy powstania, a w efekcie powstańcy, łudzili się że Stalin przyjdzie i powstańcom pomoże wygonić niemcom i potem odda im Warszawę. Najlepsze na co mogli od Stalina liczyć to fakt że do warszawy wjedzie, wymorduje niemców a powstańców przy okazji tłumacząc się że “stawili opór bratniej sowieckiej armii”.
Skoro nie kompetencje “dowództwa” mamy za sobą, przejdźmy do wojaków. Jasne, walczyli i umierali dzielnie. Jasne, walczyli mimo tego że szanse na wygranie nie istniały. Tylko co z tego ? Trzeba być idiotą żeby nie domyśleć się że jeżeli będą kontynuować walki to po porażce (która jest gwarantowana, pytanie brzmi tylko “kiedy”) niemcy wyciągną poważne reperkusje aby zagwarantować sobie że kolejne partie cywili nie będą nawet myśleć o powstaniu. A jaki obraz może mieć taka reperkusja ? Od masowego mordowania ludności cywilnej (która wspierała powstańców więc de facto cywilami nie była), przez wygnanie reszty do zrównania miasta za które zginęło ~200,000 ludzi z ziemią.
I uwierzcie mi że nie trzeba wiele mózgu żeby dojść do takich konkluzji, i na ich podstawie policzyć sobie “za” i “przeciw” powstaniu. Dość szybko się zorientujesz że w najlepszym wypadku odzyskamy warszawę na chwile, żeby tylko za małą-odległość-czasu stracić ja do niemców/sowietów. A w najgorszym ? To już pokazała historia, zamordowano ~200,000 ludności, wypędzono kolejne 700,000 i zrównano warszawę z ziemią (były też reperkusje w innych miastach polski, ale to osobny temat). Średnio opłacalne jest EV tego zakładu.
To jest model patrioty z którym ja się po prostu nie potrafię zgodzić. Idiota który bez myślenia bierze karabin i skacze do walki, bez planu, bez głębszego przemyślenia, i praktyki które w długim okresie mogą Ojczyźnie tylko i wyłącznie zaszkodzić. Dla mnie patriota to osoba która kocha swój kraj i jest gotowa za niego walczyć, ale nie bez planu, nie na hura i nie wtedy, kiedy po prostu nie może wyjść z tego nic dobrego. Nie ma sensu ginąć jak idiota, lepiej zachować struktury ludzkie i czekać na lepszą okazje. Ale to ja, ten debil który patrzy dalej w przyszłość niż “co dziś zjem na obiad”.
