Przyklejony: Szukam żony
Lipiec 6, 2010
It little profits that an idle king,
By this still hearth, among these barren crags,
Match’d with an aged wife, I mete and dole
Unequal laws unto a savage race,
That hoard, and sleep, and feed, and know not me.
I cannot rest from travel: I will drink
Life to the lees: All times I have enjoy’d
Greatly, have suffer’d greatly, both with those
That loved me, and alone, on shore, and when
Thro’ scudding drifts the rainy Hyades
Vext the dim sea: I am become a name;
For always roaming with a hungry heart
Much have I seen and known; cities of men
And manners, climates, councils, governments,
Myself not least, but honour’d of them all;
And drunk delight of battle with my peers,
Far on the ringing plains of windy Troy.
I am a part of all that I have met;
Yet all experience is an arch wherethro’
Gleams that untravell’d world whose margin fades
For ever and forever when I move.
How dull it is to pause, to make an end,
To rust unburnish’d, not to shine in use!
As tho’ to breathe were life! Life piled on life
Were all too little, and of one to me
Little remains: but every hour is saved
From that eternal silence, something more,
A bringer of new things; and vile it were
For some three suns to store and hoard myself,
And this gray spirit yearning in desire
To follow knowledge like a sinking star,
Beyond the utmost bound of human thought.
This is my son, mine own Telemachus,
To whom I leave the sceptre and the isle,—
Well-loved of me, discerning to fulfil
This labour, by slow prudence to make mild
A rugged people, and thro’ soft degrees
Subdue them to the useful and the good.
Most blameless is he, centred in the sphere
Of common duties, decent not to fail
In offices of tenderness, and pay
Meet adoration to my household gods,
When I am gone. He works his work, I mine.
There lies the port; the vessel puffs her sail:
There gloom the dark, broad seas. My mariners,
Souls that have toil’d, and wrought, and thought with me—
That ever with a frolic welcome took
The thunder and the sunshine, and opposed
Free hearts, free foreheads—you and I are old;
Old age hath yet his honour and his toil;
Death closes all: but something ere the end,
Some work of noble note, may yet be done,
Not unbecoming men that strove with Gods.
The lights begin to twinkle from the rocks:
The long day wanes: the slow moon climbs: the deep
Moans round with many voices. Come, my friends,
’Tis not too late to seek a newer world.
Push off, and sitting well in order smite
The sounding furrows; for my purpose holds
To sail beyond the sunset, and the baths
Of all the western stars, until I die.
It may be that the gulfs will wash us down:
It may be we shall touch the Happy Isles,
And see the great Achilles, whom we knew.
Tho’ much is taken, much abides; and tho’
We are not now that strength which in old days
Moved earth and heaven, that which we are, we are;
One equal temper of heroic hearts,
Made weak by time and fate, but strong in will
To strive, to seek, to find, and not to yield.
SLD pierdoli głupoty, nawet większe niż PO czy PIS
Sierpień 16, 2011
I 15 minutowy fragment z ich konferencji spowodował u mnie triger w formie felietonu na ich temat, bo po prostu boki zrywać z tego co mówią. Zanim jednak przejdę do sedna, czyli tego co ogłosili na konferencji prasowej zacznę od bredni które wypisują na swojej (kiepsko zaprogramowanej) stronie internetowej. Jako źródło dla tego wpisu posłuży http://www.sld.org.pl/program oraz konferencja prasowa z tvn24 dnia dzisiejszego.
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Sierpień 5, 2011
Dawno nie było więc dzisiaj znowu felieton zaczniemy od materiału poglądowego w formie wideo
Czytaj resztę wpisu »
Jak zwalczyłem łupież
Sierpień 3, 2011
Każdy kto raz widział mnie na oczy wie że mam niesamowite problemy z łupieżem. Problemy do tego stopnia że powodowały niekończące się pieczenie głowy i utratę skóry w poziomie 50% masy ciała/dzień. Przez lata próbowałem metod nauki (szampony, skórolodzy, maści, kremy) i „nauki” (akupunktura, rytualne modły, kadzidełka i inne pierdoły). Po trochę ponad dwóch latach walki (i wydaniu na nią nieprzyzwoitych pieniędzy) odwiesiłem sprawę na kołek i zostałem przy codziennym traktowaniu nizoralem (w efekcie przynajmniej głowa tak nie piekła). Zmiana nastąpiła przy mojej ostatniej wycieczce na wieś. Czytaj resztę wpisu »
Patriota idiota
Sierpień 1, 2011
Dzisiaj kolejny dzień kiedy widać kto jest prawdziwym polakiem a kto parszywym niemcem z polskimi dokumentami. Łatwo poznać, kiedy polaka rozpiera duma z dzisiejszej rocznicy i heroicznej walki o warszawę. Prawdziwy polak w tym dniu oddaje tym ludziom hołd za ich patriotyzm i geniusz militarny, że nie wspomnę o gotowości do poświęceń. A co robi parszywy niemiec ? Stoi i łapie się za głowę, bo te brednie we łbie się nie mieszczą. Czytaj resztę wpisu »
Compromise is never the answer.
Lipiec 28, 2011
Jak długo pamiętam to zawsze wdawałem się w bójki (fizyczne i słowne) nie raz z góry wiedząc że nie mam szans na wygraną (a prawie zawsze wiedząc że nic dobrego z tego nie wyjdzie), podejmuję rękawice i walczę. Wbrew temu co podpowiada logika, ja zaatakuje kolesia który jest ode mnie dwa razy większy i wygląda jakby właśnie wrócił z pół roku pracy w kamieniołomach. Dlaczego zatem udaje się na tak samobójczą misję ?
Może zamiast odpowiadać, przytoczę pewną scenę. Czytaj resztę wpisu »
Jak nauczyłem się tabliczki mnożenia
Lipiec 26, 2011
Każdy pamięta ten czas we wczesnej szkole podstawowej kiedy trzeba było nauczyć się tabliczki mnożenia. Dla większości nie był to problem, ot zapamiętać grid 9×9, coś co w porównaniu do zapamiętania stronicowych, a czasem dłuższych, wierszy było banalnym dokonaniem. Dla mnie niestety było to niesamowicie trudną barierą do pokonania, przy której nie było gdzie szukać pomocy z zewnątrz. Ci którzy trochę mnie znają domyślają się o co chodzi. Czytaj resztę wpisu »
Co się teraz stanie ze światem ?
Lipiec 23, 2011
Po wydarzeniach w norwegi strach otworzyć lodówkę. Wszystko co ma prąd ma kolejnego debila, przepraszam, specjalistę który będzie teraz mówił jak temu można było zapobiec. Bo przecież były: blogi/pamiętniki/notatki/opowieści/wróżby z fusów i inne takie które wskazywały że to się stanie i można było go już wtedy aresztować. Potem pojawia się też drugie skrzydło skrajnych ćwiercmózgów którzy za chwilę zawiążą związek obrony jego bo „zabił ich w samoobronie” czy inna taka brednia (coś w stylu obrony Hat McCullough-a).
W potoku tych bredni ciężko się odnaleźć, także postanowiłem przybliżyć dla was możliwe opcje postępowania. Czytaj resztę wpisu »
Lincz
Maj 15, 2011
Moje tytuły zwykle mają wprowadzić bardziej inteligentną część czytelników w zastanowienie, i późniejszą zadumę po zrozumieniu relacji pomiędzy tytułem a treścią. Film o którym mowa tworzy obraz tak silny że jakiekolwiek zabiegi są tutaj po prostu zbędne, sam tytuł posiada moc wystrzału z armaty w ciepłą letnią noc. A to dopiero tytuł, zawartość kontynuuje w stylu Hitchcock-a.
Recenzję rozpocznę od banalnego stwierdzenia że każdy mężczyzna dokonał kiedyś samosądu.
Studenci harvardu to debile
Maj 8, 2011
W ramach wstępu materiał poglądowy, jeżli po obejrzeniu ktoś nadal nie rozumie to czytać dalej
